Kupujesz duży worek suchej karmy, otwierasz go, a ze środka ulatnia się mięsny zapach. Mijają dwa, trzy tygodnie, a chrupki wciąż pachną tak samo, nie psują się i kuszą Twojego czworonoga przy każdym posiłku. Jak to możliwe, że sucha karma przez tyle czasu zachowuje swój zapach i się nie psuje?
Sucha karma z racji tego, że zawiera sporo tłuszczów, bez odpowiedniej ochrony zepsułaby się szybciej, niż zdążysz zużyć połowę opakowania. Konserwacja jest więc konieczna. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, a dokładnie w tym, czym producent zabezpiecza jedzenie dla Twojego pupila. Niektóre marki stosują tanią chemię, która może obciążać wrażliwy organizm psa lub kota. W Breedna wierzymy, że natura radzi sobie z tym znacznie lepiej.
Czego absolutnie unikać w składzie karmy?
Przeglądając etykiety karm można natknąć się na sztuczne przeciwutleniacze. Ich zadanie jest proste: mają sprawić, że karma będzie mogła leżeć na półce przez lata. Niestety, ich wpływ na zdrowie zwierzaka nie jest dobry.
Na te trzy składniki trzeba szczególnie uważać:
- BHA (butylowany hydroksyanizol) oraz BHT (butylowany hydroksytoluen): Sztuczne konserwanty, które od lat budzą ogromne kontrowersje. Wiele badań wskazuje, że regularnie podawane w dużych ilościach mogą obciążać wątrobę i nerki, a nawet mieć działanie rakotwórcze.
- Galusan propylu: syntetyczny przeciwutleniacz i konserwant, który ma zapobiegać utlenianiu tłuszczów. U psów i kotów z wrażliwym układem pokarmowym może wywoływać reakcje alergiczne i podrażnienia żołądka.
Jeśli na worku karmy widzisz napis: „Konserwanty zatwierdzone przez UE” bez podania konkretnych nazw, bardzo często oznacza to, że producent ukrył tam właśnie tanie, sztuczne związki, takie jak BHA czy BHT.
Witaminowa tarcza ochronna
Czy da się zrobić bezpieczną, zdrową karmę bez tej całej chemicznej armii? Oczywiście, że tak! Natura dała nam doskonałe narzędzia, które świetnie chronią tłuszcze przed psuciem, a przy okazji przynoszą dodatkowe korzyści zdrowotne dla psa i kota.
W karmach Breedna, ochronę świeżości powierza się dwóm naturalnym składnikom:
- Tokoferole (czyli po prostu naturalna witamina E): Tokoferole fantastycznie blokują proces jełczenia tłuszczów. Dodatkowo, witamina E to silny antyoksydant, który wspiera odporność zwierzaka, dba o jego wzrok i sprawia, że sierść lśni jak po wyjściu od psiego fryzjera.
- Ekstrakt z rozmarynu: Wyciąg z tej rośliny ma silne działanie przeciwutleniające i przeciwdrobnoustrojowe. Naturalnie stabilizuje karmę, nie zmieniając jej smaku w sposób, który przeszkadzałby pupilowi.
Wybierając karmę konserwowaną tokoferolami i rozmarynem, masz pewność, że podajesz swojemu psu lub kotu czysty, bezpieczny posiłek, wolny od zbędnej chemii, która dzień po dniu mogłaby odkładać się w jego organizmie.
Jak można pomóc zachować świeżość karmy?
Nawet najlepsza, naturalnie konserwowana karma potrzebuje wsparcia, gdy worek zostanie już otwarty.
Warto pamiętać o trzech prostych zasadach:
- Trzymanie w oryginalnym opakowaniu: Nawet jeśli przesypujemy chrupki do plastikowego wiaderka, warto włożyć je tam razem z oryginalnym workiem. Plastik z pojemnika potrafi „wyciągać” zapach z karmy lub wchodzić w reakcję z tłuszczami.
- Zamykanie szczelnie po każdym posiłku: Klips, szczelne strunowe zamknięcie lub porządne zrolowanie góry worka to podstawa. Ograniczenie dopływu tlenu to najprostszy sposób na zachowanie pełnego aromatu.
- Kupowanie z głową: Duży worek wychodzi taniej, to jasne. Ale jeśli macie małego maltańczyka lub kota, który je powoli, worek 12-kilogramowy będzie otwarty przez kilka miesięcy. Pod koniec chrupki stracą swój urok i wartości odżywcze. Najlepiej dopasować wielkość opakowania tak, by zwierzak zjadł je w ciągu maksymalnie 4-6 tygodni od otwarcia.
Zdrowie zaczyna się w misce, a czysty, naturalny skład to najlepsze, co można podarować swojemu czworonożnemu przyjacielowi!