Białko w karmie — ile go potrzeba i z czego powinno pochodzić

Białko to składnik, na który  opiekunowie patrzą najczęściej, gdy sprawdzają skład karmy. I słusznie, bo od niego zależy budowa mięśni, kondycja skóry i sierści oraz sprawność całego organizmu psa i kota. Problem w tym, że sama liczba na opakowaniu mówi mniej, niż się wydaje. Liczy się nie tylko ile białka jest w karmie, ale przede wszystkim skąd ono pochodzi.

Ile białka potrzebuje pies, a ile kot

Pies i kot mają zupełnie inne potrzeby, choć często jedzą z sąsiednich misek. Pies jest wszystkożerny i dobrze radzi sobie z dietą, w której białko zwierzęce łączy się z warzywami i odpowiednio dobranymi węglowodanami. Dorosły, zdrowy pies potrzebuje karmy, w której białko surowe często mieści się w okolicach 22–28%. Bezzbożowa karma Breedna z łososiem i śledziem ma go na przykład 26%, a jego źródłem są głównie świeże ryby.

Kot to inna historia. Jest bezwzględnym mięsożercą, a to znaczy, że mięso i ryby nie są dla niego dodatkiem, tylko podstawą. Jego zapotrzebowanie na białko jest wyraźnie wyższe niż u psa. Widać to nawet po składzie analitycznym — karma Breedna dla dorosłych kotów z rybą i indykiem ma białko surowe na poziomie 37%. To nie przypadek ani marketing, tylko odpowiedź na fizjologię kota, który energię czerpie przede wszystkim z białka i tłuszczu, a nie z węglowodanów.

Do tego dochodzi tauryna. To aminokwas, którego kot nie potrafi wytworzyć sam w wystarczającej ilości, a jego niedobór prowadzi do poważnych problemów z sercem i wzrokiem. Dlatego dobra karma dla kota zawsze ma dodaną taurynę. W recepturze Breedna jest jej 1000 mg na kilogram. Pies taką potrzebę pokrywa sam, kot musi dostać ją z miski. To najlepszy dowód na to, że białka nie da się sprowadzić do jednej liczby. Znaczenie ma też jego skład aminokwasowy.

Dlaczego procent na opakowaniu to nie wszystko

Wyobraź sobie dwie karmy z identycznym napisem „białko surowe 30%”. Brzmią tak samo, a mogą różnić się diametralnie. Ten procent mówi tylko, ile białka znajduje się w karmie. Nie mówi nic o tym, czy organizm potrafi je wykorzystać.

Białko można dodać z mięsa i ryb, ale też z tańszych źródeł roślinnych, które podbijają liczbę na opakowaniu, choć dla psa i kota są trudniejsze do strawienia. Kluczowe jest więc pojęcie strawności. Białko z dobrego źródła zwierzęcego zwierzę wchłania w dużym stopniu i realnie z niego korzysta. Białko dosypane głównie po to, by ładnie wyglądać w tabeli, w sporej części przechodzi przez układ pokarmowy niewykorzystane. Dlatego zamiast skupiać się wyłącznie na procentach, warto czytać skład. To on zdradza, z czego naprawdę zrobiona jest karma.

Jak rozpoznać dobre źródło białka w składzie

Skład karmy zawsze podaje się w kolejności od największej ilości do najmniejszej. To prosta zasada, która od razu daje Ci dużo informacji. Jeśli na pierwszych miejscach widzisz konkretne mięso lub rybę, to dobry znak. Jeśli lista zaczyna się od zbóż albo ogólnikowych określeń w stylu „produkty pochodzenia zwierzęcego”, warto być czujnym.

Dobrze widać to na konkretach. W bezzbożowej karmie Breedna z łososiem skład otwiera świeży łosoś (25%), świeży śledź (22%) i suszony łosoś (20%). Zanim pojawią się warzywa czy inne składniki, ponad połowę receptury stanowi ryba. W karmie dla kotów pierwsze pozycje to świeże ryby (40%) i dehydratyzowany indyk (35%). W obu przypadkach białko pochodzi stamtąd, skąd powinno czyli z mięsa i ryb, a nie z wypełniaczy.

Znaczenie ma też jakość samego surowca. Określenie Human Grade oznacza, że składniki pochodzą z surowców dopuszczonych do spożycia przez ludzi. W praktyce to wyższa przyswajalność białka niż w przypadku typowych surowców paszowych. Warto też wiedzieć, że dobrze dobrane, pojedyncze źródło białka bywa łagodniejsze dla zwierząt z wrażliwym układem pokarmowym. Z tego samego powodu przy podejrzeniu uczulenia sprawdzają się karmy monobiałkowe i hipoalergiczne. Więcej o tym, jak rozpoznać reakcję na składnik, znajdziesz w tekście o alergii pokarmowej.

Czy więcej białka zawsze znaczy lepiej

To jeden z najczęstszych mitów. Skoro białko jest ważne, to im więcej, tym lepiej, brzmi logicznie, ale tak nie działa. Ilość białka trzeba dopasować do zwierzęcia, a nie maksymalizować na siłę.

Szczeniak i kocię, które intensywnie rosną, potrzebują więcej białka niż zwierzę dorosłe, dlatego mają dedykowane receptury. O żywieniu najmłodszych piszemy w poradniku o karmieniu szczeniaka. Pies aktywny, pracujący albo sportowy zużywa białka więcej niż taki, który większość dnia spędza na kanapie. Z kolei u zwierzęcia z niektórymi schorzeniami zbyt wysoka podaż białka może być wręcz niewskazana. Nie chodzi więc o rekord na opakowaniu, tylko o dopasowanie do wieku, aktywności i stanu zdrowia.

Jeśli patrzysz na skład pod tym kątem sprawdzasz, co jest na pierwszych miejscach, skąd pochodzi białko i czy karma pasuje do etapu życia zwierzęcia. Podejmujesz decyzję znacznie lepszą niż tę opartą na jednej liczbie. A to właśnie te decyzje najbardziej przekładają się na zdrowie i formę Twojego psa lub kota.